Rozmowa z Bartłomiejem Kuziarą – trenerem reprezentantów Polski w pływaniu osób z zespołem Downa

Za nami niezwykłe Mistrzostwa Europy w pływaniu osób z zespołem Downa, które odbyły się w październiku i listopadzie 2025 roku w Albufeirze. Polska reprezentacja – w której skład weszli również nasi bohaterowie – zdobyła 23 medale i zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Ten sukces to efekt lat konsekwentnej pracy, cierpliwości i wiary. O tym, jak wygląda droga na podium, o codzienności na treningach i o tym, dlaczego sport jest tak potężnym narzędziem rozwoju opowiada Bartłomiej Kuziara.

– Dla naszych pływaków była to najważniejsza impreza w roku, a także, jak się okazało, w całej ich dotychczasowej karierze sportowej. Do zawodów przygotowywali się latami, a w poprzedzających miesiącach szczególnie intensywnie. I dali z siebie wszystko, zdobywając wspaniałe wyniki w konkurencjach indywidualnych i drużynowych, a dla kraju – trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej. Każdy start to była walka do ostatniego metra, a każdy medal – efekt miesięcy ciężkiej pracy. Zawodnicy pokazali, że dzięki systematyczności, wierze w siebie i wsparciu zespołu można osiągnąć naprawdę wszystko. Dla mnie jako trenera to ogromna duma móc prowadzić tak zaangażowaną i zgraną drużynę.

Co skłoniło Pana do pracy z osobami z zespołem Downa?

– Od zawsze chciałem pracować z dziećmi i młodzieżą z niepełnosprawnościami.  Jeszcze jako student często zastanawiałem się, jak wygląda lekcjawychowania fizycznego w szkole specjalnej. Kiedy podczas praktyk mogłem tego doświadczyć na własne oczy – zrozumiałem, że to właśnie jest moje miejsce. Po ukończeniu Akademii Wychowania Fizycznego, na kierunku pedagogiki osób z niepełnosprawnością intelektualną, rozpocząłem pracę w szkole specjalnej i pracuję tam do dziś.

Z czasem sport – a szczególnie pływanie – stał się naturalnym przedłużeniem tej misji.Zobaczyłem, jak ogromne znaczenie ma ruch, jak wiele potrafi zmienić w codziennym funkcjonowaniu moich uczniów.

Jak wygląda typowy trening osób z zespołem Downa?

– Typowy trening jest zawsze „szyty na miarę”. Każda osoba ma inne możliwości, tempo i potrzeby, dlatego nie ma jednego schematu. Zwykle składa się z rozgrzewki, części głównej i relaksu. Część główna zależy od aktualnego celu: czasem skupiamy się na technice, innym razem na sile, równowadze czy wytrzymałości.

Najważniejsze jednak, by trening dawał radość. W pracy z osobami z zespołem Downa kluczowe są: cierpliwość, konsekwencja, uważność na emocje i komunikacja dopasowana do konkretnej osoby. Każdy trening to nie tylko praca nad ciałem, ale też nad poczuciem własnej wartości.

Jak wyglądało przygotowanie do mistrzostw w Albufeirze?

– To był proces, który trwał miesiącami. Każdy zawodnik miał swój indywidualny plan przygotowań, ale łączyło nas jedno – determinacja. Wiedzieliśmy, że jedziemy na imprezę o najwyższej randze w Europie i że chcemy tam nie tylko wystartować, ale walczyć.

Były trudne momenty, zmęczenie, kontuzje, ale też ogromne wsparcie – rodziców, terapeutów, całego środowiska SONI. Kiedy widziałem, jak moi zawodnicy walczą o każdą setną sekundy, jak podnoszą się po nieudanym starcie, wiedziałem, że niezależnie od medali – już wygrali.

Jak motywuje Pan swoich podopiecznych do treningów?

– Motywacja w tej pracy to coś więcej niż słowa. Najpierw trzeba zbudować relację – zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie. Dopiero wtedy można stawiać cele i wymagać.

Staram się, by każdy trening był połączeniem pracy i zabawy. Używam pochwał, małych nagród, a czasem po prostu gestu wdzięczności. Ważna jest rutyna – bo daje poczucie stabilności – ale też urozmaicenie, które pobudza ciekawość. Ogromną siłę ma też grupa – kiedy jeden z zawodników bije rekord, inni chcą dorównać. Wtedy dzieje się magia.

Jakie jest największe wyzwanie w pracy trenera osób z zespołem Downa?

– Bez wątpienia indywidualizacja. Każdy zawodnik ma inny temperament, poziom energii, zdolność koncentracji. Trzeba być czujnym – bo to, co działa dziś, jutro może nie przynieść efektu. Ale właśnie to jest piękne – ciągła nauka i odkrywanie.

Czasem wyzwaniem jest emocja – gdy pojawia się złość, stres, frustracja. Wtedy trener musi być nie tylko instruktorem, ale i terapeutą, przewodnikiem, przyjacielem.

Co daje Panu największą satysfakcję?

– Największą radość daje moment, gdy zawodnik sam widzi, że potrafi więcej, niż myślał. To spojrzenie po przepłyniętym dystansie, kiedy mówi: „Udało się!” – tego nie da się porównać z niczym.

Medale, rekordy – oczywiście, są ważne. Ale prawdziwa satysfakcja to obserwowanie rozwoju – kiedy ktoś, kto zaczynał z trudem, nagle płynie pewnie, z dumą, z uśmiechem. To właśnie sens mojej pracy.

Jak ważna jest współpraca z rodzicami i specjalistami?

– Absolutnie kluczowa. Rodzice są najbliżej zawodników – to oni znają ich najlepiej, wiedzą, co pomaga, co stresuje, co cieszy. Z kolei specjaliści – rehabilitanci, fizjoterapeuci, psycholodzy – dostarczają wiedzy, która pozwala lepiej dostosować trening.

To praca zespołowa. Jeśli każdy wie, jaki ma cel, wtedy możemy naprawdę wspólnie działać dla dobra zawodnika.

Czy może się Pan podzielić jakąś inspirującą historią ze swojej pracy?

– Tak. Zawsze wspominam moment, gdy poznałem Jakuba Muszyńskiego. Trafił do mnie do szkółki pływackiej w Kozłowie – początkowo na zajęcia rehabilitacyjne. Z czasem zauważyłem, że ma ogromny potencjał. Zaczęliśmy trenować coraz intensywniej, potem dołączył do grupy, a w tym roku reprezentował Polskę na mistrzostwach Europy.

To przykład, że jeśli stworzy się odpowiednie warunki i uwierzy w człowieka – można dokonać rzeczy, które wcześniej wydają się niemożliwe.

Co powiedziałby Pan osobie, która chciałaby zostać trenerem osób z zespołem Downa?

– Powiedziałbym, że to praca, która uczy pokory i radości. Nie zawsze jest łatwo – czasem potrzeba ogromnej cierpliwości – ale każdy dzień przynosi coś, co zostaje z człowiekiem na długo.

Trzeba być otwartym, elastycznym i szczerze zaangażowanym. To nie jest zawód – to powołanie.

Facebook
Twitter
LinkedIn

Inne wpisy

Fundacja Sportu Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.