Kiedy w październiku 2025 roku w portugalskiej Albufeirze Ela stała na podium ze łzami wzruszenia w oczach, ściskając w dłoniach dwa medale, wszyscy czuliśmy ogromną dumę. Dla wielu była to sensacja. Dla jej rodziny – kolejny, piękny rozdział w historii dziewczyny, która od dziecka uczyła się, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Elżbieta Sieber, 21-letnia reprezentantka Polski, to dziś jedna z najbardziej utytułowanych pływaczek z zespołem Downa w kraju. Multimedalistka mistrzostw świata i Europy, specjalistka stylu grzbietowego i dowolnego, pierwsza Polka z zespołem Downa, która na zawodach międzynarodowych pokonała dystans 1500 metrów. Nieugięta w dążeniu do celu zawodniczka sekcji pływackiej SONI osób z zespołem Downa.
Trafić w dobre ręce
Ela zaczęła trenować profesjonalnie w 2017 roku, kiedy rodzina przeprowadziła się do Gliwic. Miała wtedy 15 lat. Trafiła do nowej szkoły i pod opiekę trenera Bartłomieja Kuziary, który dostrzegł w niej talent, ale też ogromną determinację. – Trener Bartek był dla niej kimś więcej niż szkoleniowcem. Wierzył w nią, kiedy inni mieli wątpliwości – wspomina mama, Iza. – Otworzył jej drzwi
do świata, w którym Ela poczuła się pewnie i potrzebna.
Kuziara, nauczyciel wychowania fizycznego w szkole specjalnej, prowadzi także zajęcia na pływalni i organizuje sportowe obozy. To tam Ela po raz pierwszy poczuła smak rywalizacji i radość z przekraczania własnych granic.
Sport od zawsze
Sport był obecny w życiu Eli od najmłodszych lat. Rodzice wiedzieli, że aktywność fizyczna to nie tylko rehabilitacja, ale i sposób na rozwój.
– Trenowałam różne dyscypliny, więc wiedziałam, jak bardzo sport pomaga kształtować charakter. Nie mogło być inaczej z moimi dziećmi – mówi Iza.
– Wszystkie miały mieć równe szanse: nauczyć się pływać, jeździć na nartach i tańczyć walca. Od pierwszych dni życia Ela była objęta rehabilitacją. Jej mama spędzała długie godziny, wożąc córkę do specjalistów na Śląsku. A jednak, mimo trudów, zawsze znajdował się czas na basen – ruch w wodzie był nie tylko terapią, ale też źródłem radości.
Pierwsze kroki w wodzie
Kiedy Ela miała dziesięć lat, rozpoczęła naukę techniki pływania u instruktora Łukasza Kozłowskiego na basenie „Olimpijczyk” w Gliwicach. Od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać. Próbowała też innych sportów – judo, jazdy konnej, łyżwiarstwa figurowego, jazdy na rowerze. Ale to w wodzie czuła się jak w domu.
– Pamiętam, jak trener Bartek powiedział jej, że jeśli chce jechać na obóz, musi nauczyć się jeździć na rowerze dwukołowym. Nauczyła się w trzy dni! – śmieje się mama. – Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba jej tylko zaufać.
Siła rodziny i szkoły
W rozwoju Eli ogromną rolę odegrała rodzina i środowisko, które ją wspierało. Starsza siostra Karolina uczyła ją literek, grały razem w gry i ćwiczyły pamięć. Młodsza Kinga z kolei czerpała od Eli artystyczną pasję – wspólnie malowały i grały na pianinie.
Ela uczyła się w wyjątkowej szkole podstawowej w Bytomiu, gdzie dzięki zaangażowaniu rodziców powstała klasa integracyjna dla dzieci ze specjalnymi potrzebami. To tam po raz pierwszy występowała na scenie, tańczyła i zdobywała międzynarodowe wyróżnienia w konkursach plastycznych.
Co Eli daje sport?
– Dziś, patrząc na nią, widzę, jak bardzo sport ją ukształtował – mówi Iza. – Jest samodzielna, szczupła, wysportowana, otwarta. Potrafi funkcjonować w grupie, odnajduje się w nowych sytuacjach, ma w sobie spokój i pewność siebie.
Ela lubi ludzi. Lubi podróżować, startować, trenować. Czuje się częścią drużyny. Gdy staje na słupku startowym, uśmiecha się szeroko – jakby chciała powiedzieć wszystkim: „Patrzcie, jestem tu, udało się!”.
I rzeczywiście – udało się. Z małej dziewczynki, która ćwiczyła na basenie z mamą, wyrosła na sportowca, który reprezentuje Polskę na mistrzostwach świata i Europy. Jej historia to dowód, że z miłości, konsekwencji i wiary w dziecko można zbudować wszystko – nawet podium na mistrzostwach Europy DSISO w Albufeirze.







